Film rozpoczyna się jak mydlana opera w stylu Daniele Steel. Oglądamy bogate przyjęcie u bogatych ludzi. On i ona, miłość, prezent dla niej w postaci wymarzonego jachtu. Potem rejs po morzu, namiętna noc... I tutaj kończy się cudowne życie, a rozpoczyna dramat. Ognista, upojna noc zmienia się całkowicie w momencie przebudzenia. Nie ma obok ukochanego mężczyzny, cały jacht tonie we krwi, a na pokładzie leży nóż, którego nieświadoma kobieta nie waha się podnieść. To, co następuje później, niestety, da się przewidzieć. Bogu ducha winna ofiara zostaje oskarżona o morderstwo, trafia najpierw do aresztu, potem do więzienia. I domyślamy się również, że coś tu nie gra i prawdopodobnie mąż upozorował własne morderstwo (czy scenariusz nie przypomina trochę "Sypiając z wrogiem"?), nie wiemy natomiast dlaczego. Rozwiązanie przynoszą oczywiście dalsze minuty filmu.